Pod względem smaku przypominają nieco Katarzynki. Są ciężkie i bardzo aromatyczne. Najlepsze z polewą z bałej czekolady, która zdaje się wydobywać z nich najgłębiej schowane sekretysmaku. Tuż po upieczeniu miękkie, z upływem czasu twardnieją, ale już po dwóch dniach leżakowania ze świeżymi cząstkami jabłek, nabierają przyjemnej miękkiej kruchości. Doskonałe na czas adwentu i Święta.
Miód wraz z przyprawą korzenną i świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy podgrzać na jak najmniejszym ogniu do temperatury około 60-70 st. C. Nieobrane migdały zmielić w malakserze, przesypać na patelnię wraz z mąką pełnoziarnistą, podgrzać. Ciepłą mąkę z migdałami wymieszać z mieszanką miodu, soku i korzeni.
Ciasto przestudzić. Letnie wymieszać z jajkiem, następnie z wódką wymieszaną z sodą i na koniec ze stopniowo wsypywaną przesianą mąką tortową.
Miękkie ciasto zawinąć w folię i odłożyć na kilka godzin do lodówki.
Gdy konsystencja zimnego ciasta stanie się zwarta, wałkować ciasto na grubość około 4 mm, lekko podsypując mąką, aby nie kleiło się do stolnicy i wycinać pierniczki.
Pierniczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując niewielkie odstępy. Piec w piekarniku nagrzanym do 170 st. C w ustawieniu góra+dół około 15 minut.
Ostudzić i przygotować polewę czekoladową.
Pokruszoną do miseczki czekoladę umieścić nad garnuszkiem z niedużą ilością wody. Wlać śmietankę i olej. Podgrzewać na małym ogniu do momentu rozpuszczenia czekolady. Dokładnie połączyć składniki. Jeszcze ciepłą posmarować pierniczki. Dowolnie udekorować.
Gdy polewa zastygnie, przełożyć pierniczki do pojemnika z cząstkami jabłek lub ze skórkami obranymi ze sparzonej pomarańczy. Przykryć i czekać aż zmiękną. Co kilka dni wymieniać podeschnięte jabłka i pomarańczowe skórki na świeże.
Zrobiłam i na razie w smaku są takie dziwne. Myślę,że to od mąki pełnoziarnistej. Dodałam zamiast zwykłej wódki brandy.
Córka po jednym gryzie skwitowała, że nie dobre. Może z polewą będą jej lepiej smakować.