Piaskowe rzeźby.
Na kolejną, czwartą edycję Festiwalu, który zbiegł się z trzydziestą rocznicą grudnia '80 czekałam cierpliwie i z umiarkowaną ciekawością, wstępnie zaspokojoną udaną ubiegłoroczną wycieczką. Jak było do przewidzenia (i politycznie poprawnie zarazem)
Obok Gorbaczowa, trochę z zadartym nosem, patrzy w kierunku wskazanym przez Amerykańską Statuę Wolności Lech Wałęsa. Po przeciwnej stronie rząd postaci - żywy 600-kilometrowy Łańcuch Bałtycki - utworzony 23 sierpnia 1989 roku przez dwa miliony mieszkańców ówczesnych republik radzieckich protestujących przeciwko polityce Związku Radzieckiego wobec Litwy, Łotwy i Estonii. Protest o tak dużym zasięgu zyskał wystarczający rozgłos, żeby ówczesny prezydent Michaił Gorbaczow podpisał deklarację potępiającą tajny protokół z 1939 między Rosją a Niemcami,
Długo można by się rozwodzić nad dokonaniami przedstawionych przez rzeźbiarzy postaci. Można wśród nich znaleźć Karola Wojtyłę i Dalajlamę, Matkę Teresę oraz Aung San Suu Kyi, nie zapomniano też o rzeszach anonimowych wolontariuszy uhonorowanych osobną rzeźbą p
Były też i morskie akcenty. Zaraz przy wejściu dumnie wznosiły się herby Gdańska, Sopotu i Gdyni, a tuż za nimi zdawały się pełznąć w stronę przechodniów podwodne morskie stwory o niesamowitych kształtach.
Na środku, pod bardzo dymboliczną studnią w Sudanie rozsiadła się najmłodsza zwiedzająca, skupiona w dzielnym poszukiwaniu życiodajnej wody, ukrytej wśród palącego piasku. Porzucona przez dorosłych opiekunów wczytujących się w historię ludzi z piasku, oddała się godnemu podziwu zajęciu korespondującemu z ideą czwartej wystawy - bo budować zamki z piasku małemu człowiekowi wcale nie jest łatwo..
Na Festiwal Piaskowych Rzeźb przyjechać o
czywiście warto. Drobna opłata za wstęp jest rekompensowana widokiem piękna nietrwałego, które przed końcem lata unicestwią woda i upały naprzemiennie i nieubłaganie zabierające po kawałku cudów cierpliwych ludzkich palców. Nie chcę oglądać tego rozpadu, wychodzę z fotograficzną torbą pełną ocalających zdjęć. Zamknę ję w pamięci artykułu i będę czekać na następny raz. Za rok rzeźby wyłonią się znowu, jeszcze nie wiadomo jakie, i jakim wydarzeniom poświęcone, ale na pewno warte kolejnego polowania z obiektywem i piórem.
Postaci były w tym roku budowane jak zwykle precyzyjnie, z piaskowych brył, które powstawały według określonej receptury. Z przesianego piasku pozyskanego ze żwirowni, zagęszczanego i ubitegu, umieszczanego w specjanie przygotowanych do tego celu wielopoziomowych szalunkach. W cierpliwie układanych na sobie 20-centymetrowych warstwach, polewanych wodą i zagęszczanych za pomocą urządzeń zwanych skoczkami. W tym roku do piasku nie były dodawane kleje ani substance wiążące.
Kto myśli, że zdjęcia oddają prawdziwą urodę plenerowej ekspozycji, niech spojrzy na nią z perspektywy małego ciekawskiego turysty ze stopami zanurzonymi w szarym skromnym trójmiejskim piasku. Myślicie, że warto?
Kto myśli, że zdjęcia oddają prawdziwą urodę plenerowej ekspozycji, niech spojrzy na nią z perspektywy małego ciekawskiego turysty ze stopami zanurzonymi w szarym skromnym trójmiejskim piasku. Myślicie, że warto?








